Medjugorie jest miejscem wyjątkowym. Kardynał Christoph Schönborn nazwał je kiedyś „wielkim konfesjonałem świata”. Ludzie przyjeżdżają tam po to, by wrócić do Boga, pojednać się z Nim i rozpocząć nowe życie. A nawróceń nienawidzi
zły duch. Jego celem jest odwrócić człowieka od Boga.
Pod koniec lipca, nocą, w Medjugorie dokonano profanacji poświęconych: figury Matki Bożej i ołtarza przygotowanego
na Spotkanie Młodych. Kodeks Prawa Kanonicznego przewiduje w takich sytuacjach modlitwę ekspiacyjną i została ona odprawiona kilka dni później na Górze Objawień z udziałem tysięcy młodych ludzi.
Bolesne jest to, że profanacji dokonał Polak. Często lubimy mówić, że Polska jest krajem katolickim, narodem Maryi. Pytanie tylko, czy rzeczywiście wybraliśmy Jezusa w naszych sercach? Można być człowiekiem religijnym zewnętrznie - chodzić do kościoła, przyjmować sakramenty, znać nauczanie Kościoła - a jednocześnie nosić w sobie nienawiść, brak przebaczenia, pychę czy pogardę wobec drugiego człowieka. I właśnie to można nazwać największą profanacją. Nie tę dokonaną na figurze czy ołtarzu, ale tę, która dokonuje się w sercu człowieka. Można przyjąć Jezusa w Eucharystii, usłyszeć Jego słowo podczas Mszy świętej, a chwilę później wyjść z kościoła i zranić drugiego człowieka. Pan Jezus powiedział bardzo wyraźnie, że Jego uczniowie będą rozpoznawani po miłości, nawet do nieprzyjaciół. Dlatego tak ważna jest też modlitwa za tego człowieka, który dokonał profanacji w Medjugorie. Bo jeśli w naszym sercu pojawia się z tego powodu nienawiść - to staje się to największym zwycięstwem złego ducha.
W odkrywaniu obecności Boga w Kościele bardzo ważne są dwa etapy. Pierwszy to kerygmat - osobiste spotkanie
z Jezusem, odkrycie Jego miłości i przyjęcie Go jako Pana swojego życia. I drugi etap - katechumenat, czyli dojrzewanie
w wierze: poznawanie Pisma Świętego, nauczania Kościoła, życie sakramentalne, a szczególnie głębokie przeżywanie sakramentu pokuty. Nie można zatrzymać się wyłącznie na pierwszym etapie. Człowiek potrzebuje formacji przez całe życie.
Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort napisał, że najpewniejszą drogą do Chrystusa jest Maryja. Bardzo mocno podkreślał to również św. Jan Paweł II. Jezus nieprzypadkowo mówi do św. Jana z krzyża: „Oto Matka twoja”. W osobie św. Jana byliśmy obecni my wszyscy. To testament Chrystusa. Maryjność nie jest więc dodatkiem do chrześcijaństwa, ale częścią Bożego planu zbawienia. Cieszmy się, że Maryja jest tak ważna dla nas, Polaków. I oby zapraszanie Jej do naszego życia było jak najczystsze i jak najszczersze.
opr za: niedziela.pl